„Z biegiem czasu wszystkie przejawy sympatii i ciekawości mieszkańców Łucka zacząłem traktować jako coś zupełnie normalnego, przestały mnie męczyć. Natomiast czołgi R35, wyznam szczerze, nie bardzo przypadły mi do gustu. Uznałem je za znacznie gorsze od naszych 7TP, przede wszystkim pod względem uzbrojenia, sprawności i mocy silnika oraz zdolności pokonywania przeszkód terenowych.
W założeniu miały to być czołgi bezpośredniego wsparcia piechoty. Ale o tym świadczyły jedynie dwa parametry — pogrubiony do 45 mm pancerz i niewielka szybkość, istotnie dostosowana do ruchu piechoty. Maksymalnie na szosie bowiem uzyskiwano zaledwie 19 kmh, przy czym prędkość ta w terenie spadała prawie do połowy.
Za całkowicie natomiast sprzeczne z zamierzonym przez konstruktorów taktycznym przeznaczeniem należało uznać słabe uzbrojenie. Przestarzała armatka „Putcaux" kaliber 37 mm,
0krótkiej lufie i małej prędkości początkowej pocisku, aczkolwiek sprzężona z karabinem maszynowym, nie zapewniała piechocie wystarczającego wsparcia ogniowego i co ważniejsze, skutecznej obrony przed atakami broni pancernej nieprzyjaciela.
Zgodnie z instrukcją czołg R35 mógł pokonać, podobnie jak nasz 7TP, rowy o szerokości 1,8 metra. W rzeczywistości jednak potrafił grzęznąć i w węższych wykopach, zsuwając się tylem na dno w trakcie ich przekraczania. Okazał się zbyt krótki“(2)
<<<< Wieczorem tego dnia
| Jubiler zamówił herbatę >>>>
Witaj, Franklin |Myszka miki |katalog