„Na stole stały dwa srebrne lichtarze z płonącymi wysokimi białymi świecami, jedyne oświetlenie pokoju. Wizerunek Kalwina na ścianie wyglądał niesamowicie w żółtym, migotliwym blasku. Srebro naczyń na rzeźbionym kredensie połyskiwało w ciemności. Vincent zauważył wysokie okno, przy którym po raz pierwszy rozmawiał z Kay.
— Ależ, Vincencie — zaczął wuj — twoje maniery są z dnia na dzień gorsze!
— Chciałbym pomówić z Kay.
— Nie ma jej w domu. Wyszła do znajomych.
— Kiedy zadzwoniłem, siedziała jeszcze na tym miejscu i dopiero zaczynała jeść.
Stricker zwrócił się do żony
— Wyprowadź dzieci!
— Vincencie — rzekł, gdy zostali sami — przysparzasz nam wiele kłopotu. Nie tylko ja, wszyscy inni w rodzinie również stracili do ciebie cierpliwość. Jesteś włóczęgą, nicponiem i gburem, a nadlu, o ile mogę osądzić, złym, niewdzięcznym człowie ni. Jakim prawem śmiesz kochać moją córkę To innie obraża!
— Pozwól mi widzieć się z Kay, wuju! Chcę z nią pomówić.
— Kay nie chce cię widzieć, czas już, byś jej oszczędził twego widoku!
— Czy Kay sama to powiedziała
— Tak.
— Nie wierzę.
Pastor skamieniał z oburzenia. Po raz pierwszy, odkąd został pastorem, zdarzyło się, że ktoś zarzucił mu kłamstwo.
— Jak śmiesz podawać w wątpliwość moje słowa!“(6)


Wakacje |fotografia ślubna |Świnka Peppa