„— Au mnie dowódca bez spodni na zbiórce nie ma nic do gadania! Jaki pan, taki kram!
Generał odwrócił się i odszedł.
— A jeśli ja sam, w pojedynkę, przyprowadzę za dwie godziny sześciu bandytów...
Generał zawrócił w miejscu.
—Jak to sam Osobiście...
— No, osobiście, w pojedynkę. Odda obywatel generał moim oficerom to, co dla nich przeznaczone...
Generał spojrzał na otaczających go pułkowników. Wszyscy uśmiechali się ubawieni widokiem dowódcy batalionu.
— Oddam! Czekam dwie i pół godziny, cholerski świat! Czort z tobą tańcował! Pokażesz, żeś żołnierz, jeśli dotrzymasz słowa. Kapitanie Walewicz! Prowadźcie nas do sztabu!
Waszkiewicz błyskawicznie uzupełnił brakującą część garderoby. Zamówił ciężarówkę. Kazał podjechać pod urząd bezpieczeństwa. Porucznik Nalewajko wiedział już o wszystkim. Plac ćwiczeń znajdował się pod oknem jego gabinetu. Czekał więc przy okienku biura przepustek.
— No, więc dawaj! Gdzie to jest — wpadł na niego Waszkiewicz.
—Sam nie dasz rady, Józek! Nie wygłupiaj się!
— Muszę, rozumiesz, muszę. Sprawa honoru moich oficerów...
— No, ja znam hasło, na które ma przyjść do nich zwiadowca ód „Burego", ale to mało. On im musi jeszrze pokazać sztylet „Burego".“(15)


Bwin |precel |kominy